Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny – Wspomnienia z 13 grudnia 1981 roku
samochod interwencyjny mza
nadzór ruchu warszawa

Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny

nadzor ruchu nadzór ruchu warszawa nadzor ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa

Wspomnienia z 13 grudnia 1981 roku

Utworzone Grudzień 13th, 2014 przez Nadzor Ruchu Warszawa

Główne 700x350 stan wojenny

foto: W. Frelek

Wspomnienia pracownika

 

To już 33 lata minęły od ogłoszenia na terenie Polski stanu wojennego. Mimo, że to odległe czasy, niektóre obrazy z tamtych lat utkwiły w mojej pamięci. 13 grudnia 1981 r. przypadła mi praca w rannej zmianie, czyli wówczas od godz. 5:00 do 14:00.

 

Dzień był mroźny, a na chodnikach zalegały sterty śniegu. Pociąg na Dworzec Wileński przyjechał wyjątkowo punktualnie – o godzinie 4:35. Często zdarzało się, że pod dworcem czekał na mnie radiowóz, co oznaczało, że jest zatrzymanie w ruchu tramwajowym i trzeba wcześniej zacząć pracę. Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że w tamtych czasach komunikacja miejska działała jak jeden organizm – bez dzisiejszych podziałów na spółki.

 

Tym razem nie zauważyłem fiata z emblematami MZK, ale moją uwagę przykuła poruszająca się po drugiej stronie kolumna 4 pojazdów wojskowych. Poznałem od razu: to SKOT-y. Kiedy szedłem w kierunku Placu Leńskiego (dziś Hallera) przy Ratuszowej minęła mnie podobna kolumna. W ekspedycji dowiedziałem się od pani Marysi, że ogłoszono stan wojenny. Obydwoje nie mieliśmy pojęcia, co to oznacza. Po chwili przyjechał radiowóz i wysłano nas w kierunku ulicy Woronicza, na której wojsko zamknęło całkowicie ruch od Puławskiej do Al. Niepodległości. Przy skrzyżowaniu Puławskiej z Woronicza zauważyliśmy posterunek wojskowy. Ja od razu zwątpiłem w sens rozmowy z dowódcą tego posterunku. Mediacji podjął się Zbyszek, kierowca radiowozu. Reakcja oficera w stopniu podpułkownika zaskoczyła nas. Padła komenda „stój” i usłyszeliśmy odgłos repetowanej broni. W tym momencie zrozumiałem, czym pachnie stan wojenny i przeciw komu jest wymierzony.

 

Następne polecenie z centrali, taka sama sytuacja, tym razem na wiadukcie Mostu Poniatowskiego. Puszczają tramwaje nie dają przejechać autobusom. Nauczeni doświadczeniem z poprzedniego miejsca, podjeżdżamy ostrożnie. Tym razem oficer dowodzący posterunkiem jest „normalny” i da się z nim pogadać. Po konsultacji ze swoimi przełożonymi daje zezwolenie i autobusy ruszają na swoje trasy. Takich interwencji jest tego dnia jeszcze kilkanaście z różnym skutkiem. Zbliża się koniec pracy, wracamy Mostem Poniatowskiego, mijamy znajomy posterunek. Obok żołnierzy stoi kilku cywilów, którzy częstują ich gorącą herbatą. W takiej atmosferze minął pierwszy dzień stanu wojennego w Warszawie, następne nie były już takie spokojne, szczególnie, kiedy na ulicach miasta pokazały się oddziały ZOMO.

Janusz Bubel

źródło: „nr.waw.pl”

Dołącz do nas na Facebooku



rss Redakcja-2 Wspolraca Prywatność Kooontakt
Copyright © 2012-2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa ciasteczek (cookies) Korzystanie z niej bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Więcej informacji w Polityce Prywatności