Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny – Twój Motorniczy – oj… się działo!
samochod interwencyjny mza
nadzór ruchu warszawa

Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny

nadzor ruchu nadzór ruchu warszawa nadzor ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa

Twój Motorniczy – oj… się działo!

Utworzone Grudzień 23rd, 2014 przez Nadzor Ruchu Warszawa

Twój-Motornioczy-700x350

foto: Twój Motorniczy

Koniecznie trzeba ją poznać

 

Rzeczywistość zza pulpitu motorniczego Tramwajów Warszawskich.

 

Twój Motorniczy opowiada.

 

Wczoraj w wagonie jadącym przede mną przewrócił się pasażer. Pogotowie zabrało mężczyznę do szpitala, a my ruszyliśmy z opóźnieniem sięgającym 35 minut. Miałem świadomość tego, że o jakiejkolwiek chwili przerwy na pętli mogę tylko pomarzyć.

 

Matka sprinterka.

 

Po obsłużeniu przystanku na Placu Zbawiciela, zamknąłem drzwi i ruszyłem prowadzonym przez siebie tramwajem.

 

Wtem widzę wbiegającą na przejście dla pieszych z dzieckiem na rękach kobietę, która unika potrącenia przez samochód. Biegnie w stronę tramwaju, który już z przystanku ruszył, a który opóźnienia ma tyle, że wystarczy dla 1/4 pociągów PKP w kraju.

 

Gdy kobieta spostrzega, że się nie zatrzymam zaczyna rzucać obelgami: „ty bezczelny ch*ju„, po czym otwartą dłonią uderza w szybę tramwaju. Myślę sobie skarga murowana.

 

Gdy dojechałem do Metra Politechnika i już chciałem zamknąć drzwi by odjechać z przystanku okazało się, że… w ostatnich drzwiach wagonu stała owa kobieta!

 

Biegła z dzieckiem z poprzedniego przystanku (odległość między przystankami to tylko ok. 150 metrów), ale dziecko zostawiła na torowisku i sama biegła do drzwi tylko po to by w nich stać i opóźnić odjazd tramwaju. A dziecko?

 

Jak na czterolatka (ocena na oko) przystało, powoli i zapłakany doczłapał się do drzwi, bo matka (to słowo zostawię waszej ocenie) zostawiła dziecko na torach tramwajowych by za wszelką cenę pojechać danym tramwajem. Myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok.
Ocenę zachowania delikwentki zostawię Wam.

 

Patron na pokładzie.

 

Kilka przystanków dalej miałem wizytację Patrona.

 

Patron to motorniczy, który odwiedza innych motorniczych i pomaga im w rozwiązywaniu problemów, pomaga w osiąganiu dobrych statystyk (och, jak ja nienawidzę słowa „statystyka”!) jeżeli chodzi o punktualność i obsługę pasażera.

 

Patron uświadomił mnie, że 33 miesiące starania się o tytuł Wzorowego Motorniczego poszedł na marne, ponieważ w miesiącu listopadzie (na dwa miesiące przed końcem trzyletniego okresu rozliczeniowego) spośród 2588 obsłużonych przeze mnie przystanków, z około 5 odjechałem przed czasem, co mnie dyskwalifikuje. W miesiącu listopadzie na wyświetlaczu czasu i punktualności ani razu nie odjechałem przed czasem z żadnego przystanku, ale kogo to obchodzi? Niemal trzy lata starań poszły na marne.

 

Śpiewający Motorniczy.

 

Byłem tak zdenerwowany, że żeby się uspokoić zacząłem śpiewać podczas jazdy. Po kolejnych kilku przystankach jedna z pasażerek zapytała mnie czy to ja śpiewałem. Przeprosiłem, powiedziałem, że to z nerwów, bo ktoś mnie dzisiaj bardzo zdenerwował. Pasażerka powiedziała, żebym śpiewał częściej, nie tylko jako środek na nerwy, bo mam miły głos i niezły warsztat. Humor i samopoczucie poprawione

 

Ratowanie życia.

 

Jakby tego było mało, na sam koniec dnia, gdy zmieniałem już tablice wagonu na zjazd z pętli do zajezdni, w drugim wagonie siedziała zapłakana dziewczyna z plecakiem turystycznym na kolanach. Zapytałem czy czasem nie potrzeba udzielić pomocy lekarskiej, wezwać pogotowia ratunkowego.

 

Dziewczyna odpowiedziała, że… chce umrzeć. Zostawił ją chłopak, więc spakowała się i chciała wyjechać do przyjaciół do Poznania. Uznała jednak, że lepiej będzie skoczyć z mostu, a gdy jechała już moim tramwajem uznała, że jest na tyle chłodno, że powiesi się na pasku od spodni, w drugim wagonie mojego tramwaju.
Pasek miała w dłoni, co było przerażającym widokiem.

 

Całą i jedyną tego dnia przerwę rozmawialiśmy o tym, co boli człowieka w samotności i jak sobie z tym ludzie radzą. O tym dlaczego warto żyć i trwać i dlaczego nie warto robić pewnych rzeczy. Opowiedziałem jej trochę o sobie i swoich problemach i jak sobie z nimi staram radzić (wszak wszyscy mamy problemy).
Dziewczyna zadzwoniła do rodziców, by odebrali ją z przystanku.

„Nie warto działać pod wpływem impulsu” – powiedziała gdy wychodziła z mojego tramwaju prosto w ramiona matki i ojca.

 

Wnioski?

 

Bycie motorniczym to nie tylko wciskanie guziczków.

 

Nie dziwcie się, że czasem zachowujemy się w taki a nie inny sposób, czy bywamy w waszej ocenie niekulturalni. Czasem jesteśmy zmęczeni przez sytuacje, które nas spotykają, bo mamy do czynienia z ludźmi, którzy niosą ze sobą olbrzymie emocje.

 

Oby dzisiejszy dzień na linii 27 przyniósł mi spokój, którego po wczorajszym dniu potrzebuję.
Jak nigdy.

Twój Motorniczy

źródło:  „warszawa.pl

Dołącz do nas na Facebooku



rss Redakcja-2 Wspolraca Prywatność Kooontakt
Copyright © 2012-2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa ciasteczek (cookies) Korzystanie z niej bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Więcej informacji w Polityce Prywatności