Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny – Samo tworzenie czegoś z niczego jest sztuką
samochod interwencyjny mza
nadzór ruchu warszawa

Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny

nadzor ruchu nadzór ruchu warszawa nadzor ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa

Samo tworzenie czegoś z niczego jest sztuką

Utworzone Listopad 18th, 2014 przez Nadzor Ruchu Warszawa

Do_artykułu

Kolekcja Leszka Hofmana

Zaczęło się od zabaw związanych z autobusami

 

Nazywam się Leszek Hofman, pochodzę z Warszawy i mam 36 lat. Obecnie pracuję w firmie elektronicznej zajmującej się dystrybucją i handlem artykułami związanymi z monitoringiem (Telewizja Przemysłowa – CCTV), w której pełnię funkcję kierownika magazynu głównego.

 

Od najmłodszych lat moją pasją były pojazdy komunikacji publicznej, a zwłaszcza autobusy, na które można się było natknąć w moim rodzinnym domu pod postacią wycinków z prasy, własnoręcznych rysunków, bądź dostępnych w owym czasie zabawek. Z czasem ograniczona różnorodność zabawek na polskim rynku w kształcie autobusu sprawiła, że w domu pojawiły się pierwsze, własnoręcznie sklejone modele. Na początku wiadomo, były to prowizoryczne rysunki kolorowane kredkami, a następnie składane i sklejane za pomocą tzw. skrzydełek klejem roślinnym, (kiedy zabrakło kleju, a w weekendy kiedyś nie było tak jak dziś możliwości zakupu kleju, korzystałem z metod domowych: woda + mąka). Czasem wspominam, że miałem wtedy w domu prawdziwą fabrykę autobusów, gdyż znaczna ich część szła na export (do moich kolegów…).

 

Jako, że wychowywałem się na jednym z warszawskich blokowisk, nie zabrakło również zabaw związanych z autobusami. W latach, kiedy na ulicach Warszawy można było, na co dzień spotykać Jelcze PR110U, bawiłem się ze swoimi rówieśnikami na osiedlu w autobusy. Co zabawne, inicjatorem tej zabawy nie byłem ja… Zabawa była prosta: rower, to autobus. Każdy z nas wybrał sobie markę autobusu i jakąś stałą linię.
Czas nieubłaganie mknął na przód, zaszły różne zmiany… Z każdym rokiem przybywało lat, niektórzy się przenieśli w inne części miasta, kraju, albo i nawet świata. Zabawa w autobusy odeszła do lamusa. We mnie jednak pojęcie „AUTOBUS” było czymś więcej niż tylko minioną z racji wieku zabawą. Nadszedł czas katalogowania wycinków z prasy w segregatorze, a następnie decyzja o wykonaniu pierwszego stworzonego własnoręcznie modelu.

 

Po wielu próbach, wreszcie osiągnąłem pewien stan zaawansowania, aby móc złożyć model, który będzie posiadał także i widoczne wnętrze. Za poligon doświadczalny poszedł model autobusu Autosan H10-12 w skali 1:87. Były też próby modeli autobusów miejskich, (resztki jednego z nich w załączniku).

 

Inspiracją do budowy modeli było pojawienie się na polskim rynku folii samoprzylepnej stosowanej w reklamach naklejanych na samochody (stosowaną zresztą do dziś). Z tej samej folii wytwarzane są tzw. „literki i cyferki”, z których korzystało się kiedyś do numeracji np. kaset magnetofonowych / kaset VHS / płyt CD. Głównym jednak produktem, jakim się posługuję jest karton, który pozyskuję z wszelkich dostępnych mi źródeł. W modelarstwie czasem trzeba improwizować, także trzeba mieć oczy szeroko otwarte i starać się gromadzić przeróżne „skarby”. Doświadczony modelarz ma kilka kartonów po butach, bądź szuflad zapełnionych rzeczami, które mogą być przydatne w modelarstwie. Ja nazywam je „przydasiami”. W zależności na możliwości mieszkaniowe każdy podchodzi do tematu indywidualnie.

 

Pewnego dnia, zlecono mi za pomocą poczty pantoflowej wykonanie modelu autobusu w większej skali. Dostarczono mi jedynie koła, a model miał być dopasowany do rozmiaru ów kół. Było to na początku dla mnie ciekawym wyzwaniem, ale szybko okazało się problemem. Obliczenie skali Autosana H10-11.21 zajęło mi mnóstwo czasu (internet w kraju dopiero się rozwijał, jeśli jeszcze nie raczkował…), A i wykonanie rysunków technicznych nie było wcale banalne. Tak w 1999 roku powstał pierwszy model autobusu w skali 1:68. Zafascynował mnie rozmiar modelu. Nie był ani za mały, ani za duży jak na potrzeby mojego skromnego mieszkania. Postanowiłem zerwać ze skalą H0 (1:87) i rozpocząć budowę modeli w skali – 1:68. Początkowo nie bardzo doświadczony w wykonywaniu tak wówczas dla mnie wielkich rysunków poglądowych, jak i projektów dochodziłem do wniosku, że taka skala nie ma racji bytu. Mimo to, pierwszy model – zresztą na zamówienie – wyszedł całkiem znośnie i oczywiście pierwsza zarobiona kasa za model… Od tej pory obrałem tą skalę za bazową.

 

Dziś niewiele mogę sobie przyznać zasług w zakresie modelarstwa. Pozostałem dalej przy sprawdzonych metodach wytwarzania modeli. Mimo iż kilkakrotnie byłem nakłaniany do sprzedaży wybranego gdzieś przez kogoś modelu autobusu, nigdy więcej nie sprzedałem ani jednej sztuki. Uważałem, że samo tworzenie czegoś z niczego jest sztuką, która nie jest jeszcze na sprzedaż. Obecnie w modelarstwie stosuje się przedziwne techniki, jak np. te z wykorzystaniem żywicy. Ja pozostaję wciąż od lat przy sprawdzonych metodach. Warunki mieszkaniowe… Cóż, w swoim dorobku mam niestety zaledwie dwa w pełni ukończone modele, natomiast trzeci jest w końcowej fazie budowy. Dlaczego mimo tylu lat moim dorobkiem są zaledwie dwa ukończone modele? Pożar mieszkania pod koniec 2001 roku strawił około dwudziestu sztuk a to, co pozostało z reszty ocalałych zajeździł mój syn. Owszem od tam tej pory próbowałem coś tam podłubać, ale tylko jedynie dla samej satysfakcji. Przez wiele lat nie udało mi się jednak złożyć jakiegoś konkretnego modelu.

 

Czas przemijał, a wspomnienia po modelach wciąż pozostały. Próbowałem „pobiegać” trochę z aparatem fotograficznym po mieście, ale marny ze mnie fotograf i chyba nie mój klimat. Przynajmniej dzięki tej lekcji powróciłem w tym roku do tematu związanego z modelarstwem. Efektem tego jest przygotowanie sobie bazy pod przyszłe modele w postaci poglądowych rysunków / projektów autobusów różnych marek, których wykonałem już ponad 180, zwanych przeze mnie „szablonami”.

 

Niestety nie pochwalę się swoją twórczością z poprzednich lat, gdyż nie tworzyłem dokumentacji fotograficznej i zdjęcia, jakie Państwu przedstawię nie są rewelacyjnej, jakości (wydobyte gdzieś spod Ziemi), natomiast obecnie staram się, co pewien czas pstryknąć jakieś zdjęcie choćby telefonem komórkowym, byle zachować jakiś ślad na przyszłość. Zresztą oceńcie Państwo według swojego gustu (załączniki).
Z każdym kolejnym wykonanym modelem nabiera się wprawy, jednakże każdy model jest inny i za każdym razem napotyka się problemy przy budowie…

 

Chętnie też nawiązałbym kontakt z innymi modelarzami pojazdów komunikacji publicznej w celach wymiany doświadczeń.

 

Dziękuję za uwagę i serdecznie pozdrawiam.

 

Leszek Hofman

źródło: „nr.waw.pl”

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

To co robi i to co zrobione

Dołącz do nas na Facebooku



rss Redakcja-2 Wspolraca Prywatność Kooontakt
Copyright © 2012-2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa ciasteczek (cookies) Korzystanie z niej bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Więcej informacji w Polityce Prywatności