Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny – „Nie pachniesz, nie jedziesz” – jak to z tym jest?
samochod interwencyjny mza
nadzór ruchu warszawa

Nadzór Ruchu Warszawa – serwis informacyjny

nadzor ruchu nadzór ruchu warszawa nadzor ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa nadzór ruchu warszawa

„Nie pachniesz, nie jedziesz” – jak to z tym jest?

Utworzone Listopad 26th, 2013 przez Nadzor Ruchu Warszawa

Nie pachniesz, nie jedziesz

 

Dziś chcemy Wam przypomnieć kolejny z ciekawych artykułów-poradników, jakie pojawiają się, co jakiś czas w miesięczniku MZA – „Klakson”. Artykuł dotyczy śmierdzącego problemu, szczególnie nasilającego się w mroźne dni, które z pewnością zbliżają się wielkimi krokami. A to wszystko w oparciu o obowiązujący regulamin przewozów.

 

Zdecydowana większość pasażerów chce, by „brudasów” wypraszać z pojazdów. Ale interpretacja § 13 Regulaminu nastręcza problemy. Aż 77 procent pasażerów z wielkich miast, chce, by obsługa pojazdów miała prawo wypraszać brzydko pachnące osoby z pojazdów. Taki wynik przyniosło badanie dla tygodnika „Newsweek”, przeprowadzone przez agencję Grupa IQS.

 

Nie we wszystkich, bowiem miastach istnieje literalne prawo do pokazywania takim osobom drzwi wyjściowych.
W Warszawie istnieje. W uchwalonym 22 listopada 2012 roku przez Radę Warszawy nowym Regulaminie przewozu środkami lokalnego transportu zbiorowego w m.st. Warszawie jest § 13. Brzmi on dokładnie tak:
„1. Osoby zagrażające bezpieczeństwu, porządkowi lub wywołujące odczucie odrazy otoczenia mogą być usunięte przez obsługę pojazdu, pracowników nadzoru ruchu, służby metra lub kontrolerów biletów z pojazdu, przystanku lub ze stacji metra, bądź niedopuszczone do przewozu lub wejścia do strefy biletowej metra. Osobom tym nie przysługuje zwrot opłaty za ewentualny przejazd lub wejście do strefy biletowej metra.”

 

A zatem § 13 daje prawo kierującemu, by pożegnał osobę, od której dolatują niemiłe zapachy.
Proste? Ani trochę! Bo co to znaczy: „odraza otoczenia”? Ilu pasażerom ma ktoś śmierdzieć, by został usunięty? O tym przepisy nie mówią.
Wśród kierujących zdania są podzielone. Jedni sami, gdy tylko spostrzegą, że do wozu wtacza się obładowany torbami z puszkami jegomość, interweniują. Inni robią to tylko wtedy, gdy poproszą pasażerowie. Jeszcze inni – wolą unikać nawet kontaktu wzrokowego „z takim” i jadą dalej, w nadziei, że gość sam wysiądzie, albo akurat trafi się patrol Straży Miejskiej.

 

Koledzy Prowadzący – nieszczęsny § 13 to pułapka. Owszem – daje prawo usunięcia osoby niemile pachnącej, ale NIE DAJE prawa i to trzeba szczególnie podkreślić, do np. poszturchnięcia czy innego siłowego wyproszenia kogoś takiego. Możecie, zatem poprosić, zażądać, nawet krzyknąć. Ale NIE WOLNO Wam „chwytać za chabety”, czy nawet użyć określenia „won, śmierdzielu!”.
A w tego typu sytuacjach bardzo łatwo o konflikt. Wy do niego – wyjdź mi z wozu, a ten „zaczyna się rzucać”. Nie wolno Wam naruszać jego nietykalności cielesnej! Jeśli go popchniecie, delikwent się przewróci i np. roztrzaska sobie głowę, to Wam na głowę wsiądzie prokurator!

 

§ 13 nie dał, niestety, NARZĘDZI do egzekucji tego prawa! Najprościej rzecz ujmując:, jeśli powiecie: Drogi Pasażerze, ponieważ pański zapach wywołuje odrazę otoczenia, na mocy § 13 Regulaminu uprzejmie pana proszę o opuszczenie pojazdu, przy czym nie przysługuje Panu zwrot należności za bilet – i „klient” po tej pogadance wyjdzie – Wasze szczęście. Zastosowaliście się do przepisu. Pewnie cały autobus ryknie śmiechem, a Pan Menel spojrzy na was tylko, jak na kosmitę – no, ale tak naprawdę za dużej możliwości ruchu nie macie. Każda inna reakcja grozi konfliktem.

 

Pan Menel też może napisać skargę. Zresztą, przychodzą skargi od pasażerów, którym nie podoba się, gdy kierujący wyprasza Państwa Żuli. Przychodzą także skargi wówczas, gdy kierowca nie wyprasza. Jak się nie zachować – tak źle. A problem jest, zwłaszcza latem, powiedzmy łagodnie, nasilony.
Możecie oczywiście połączyć się z Centralą Ruchu. Zalecam. Zalecam, by każdą tego typu sytuację opisywać w karcie drogowej. Niezwłocznie pisać raport, jeśli doszło do wymiany zdań. Pan Bezdomny nie jest człowiekiem pozbawionym praw i jak się uprze, to za „śmierdziela” poda Was do sądu, bo to słowo obraźliwe!
Zawsze zachowujcie, więc takt i opanowanie. Przepisy nie są doskonałe. Wy – najczęściej jesteście.
Sławomir Ślubowski

 

Komentarz
Strach przed odbiciem w lustrze.
Nie chcemy jeździć z bezdomnymi, śmierdzącymi ludźmi. Ja też nie chcę. Bo nie po to kupujemy nowoczesne komfortowe autobusy, by cuchnęły po jednym kursie. Ale przyczyną tego zapachu wcale nie zawsze są bezdomni. Dojeżdżam do pracy z praskich peryferii. 90 proc. jadących, niby porządnych ludzi, tej pseudo-klasy robotniczej śmierdzi gorzej, niż niejeden żul. Siekierę można powiesić. Ale przepisy uderzają, pewnie i słusznie, w bezdomnych, bo przecież tego lumpenproletariatu nie ruszy nikt.

 

Powiem brutalnie: nie chcemy śmierdzących nie tylko, dlatego, że nam przeszkadzają. Po prostu boimy się, że może czekać nas podobny los.
W naszym kraju miliony ludzi się wzbogaciło, ale także tysiące – zbiedniało. Droga na dno jest bardzo prosta: utrata pracy, choroba, inwalidztwo. To idzie naprawdę bardzo szybko. Wczoraj wziąłeś kredyt na mieszkanie, dziś go nie spłacasz, jutro będziesz klientem pomocy społecznej, pojutrze będziesz śmierdział.
To, dlatego tak nam zależy, by „lumpów” nie widzieć. Wyprosić, wyrzucić, usunąć. W twarzy lumpa odbija się nasza niepewna przyszłość.
Sławomir Ślubowski

 

Od redakcji

Z naszej strony możemy jeszcze dodać, że jedynymi służbami, które mogą fizycznie wyprowadzić nam niechcianego pasażera, są Policja i Straż Miejska. Często jednak nie podejmują interwencji związanych z brzydkim zapachem. Co innego, kiedy pasażer jest nietrzeźwy i śpi na czterech fotelach, albo w poprzek, na podłodze autobusu.

 

No i jeszcze jedna sprawa – nie każdy śpiący w autobusie jest automatycznie pijany, choć oczywiście tak jest w 99% przypadków. Jeżeli nie ma kontaktu z pasażerem i mamy wątpliwości, co do jego stanu, konieczne może być wezwanie pogotowia ratunkowego, ale tę decyzję podjąć może jedynie osoba obecna na miejscu – najczęściej kierowca. Każdy z pasażerów jest dostatecznie anonimowy, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność i wysiąść. Kierowca nie może. Oczywiście o każdej tego typu sytuacji trzeba powiadomić Centralę Ruchu. MB

źródło: „nr.waw.pl”, „Klakson”

Kraniec - Szczęśliwice

Kraniec – Szczęśliwice

Kraniec - Górczewska

Kraniec – Górczewska

Kraniec - Górczewska

Kraniec – Górczewska

Kraniec - Górczewska

Kraniec – Górczewska

Dołącz do nas na Facebooku



rss Redakcja-2 Wspolraca Prywatność Kooontakt
Copyright © 2012-2017 Wszystkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa ciasteczek (cookies) Korzystanie z niej bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Więcej informacji w Polityce Prywatności